Music

środa, 18 grudnia 2013

Co ma piernik do herbaty?

  Zbliżają się Święta. Oczywiście pewnie nie zauważyliście, bo nie ma nawet prawdziwej zimy, ale co tam. Specjalnie dla was jutro, albo pojutrze ( zależy jak będę miała czas ) podejmę się zrobienia domku z piernika. Dużego, z m&m- sami, lukrem i co tak znajdę. Zobaczymy jak wyjdzie. Zrobię zdjęcia.
  Pozdrawiam moją klasę z którą jestem na zdjęciu klasowym, które dzisiaj odebrałam. Szkoda tylko, że niektórzy poszli, bo nie chcieli być na zdjęciu, a niektórzy robili pozy jakby to była sesja do jakiejś gazety +18 xd. Ech... nawet ciężko przedstawić to na obrazku,a  uwierzcie, przed chwilą próbowałam.
  A co ma piernik do herbaty? Poza tą samą liczbą liter? Nic. Chciałam po prostu napisać, że będę robić domek z piernika. Ciekawe jak wyjdzie...

czwartek, 5 grudnia 2013

Prezenty?

News: czy wiecie, że jeżeli nie możecie wejść na jakąś stronę, bo pojawia wam się coś w typie znienawidzonego access denied! to nie musicie się martwić? Otwórzcie kartę z translatorem Google, skopiujcie link do strony, która wam się nie otwiera i wklejcie do translatora. Ta dammm Nie ma za co.
A tak nie na temat. Dlaczego niektórzy nie doceniają tego co mają? Tak na przykład u nas niedawno rozdawaliśmy sobie prezenty ( dostałam pluszaka lwa, który jest super, bo uwielbiam lwy :) ) Ale nie o Mikołajkach mówimy tylko tak ogólnie. Więc dlaczego? Czemu nie potrafimy się cieszyć z tego co mamy? Kiedyś, jak byłam mała to jak mi się nudziło układałam wierszyki. Przypomniałam sobie jeden, który idealnie pasuje do tematu: cały czas chcemy więcej, nie doceniamy tego co już mamy i zaczynamy tracić. Wtedy uświadamiamy sobie, że do szczęścia nie było nam dużo potrzebne. Ale jest już za późno... A to co stracone nie tak łatwo odzyskać... Mówiłam już kiedyś jaka to ze mnie poetka?
Rozpraszam się... jakby to napisał Paweł na swoim bardzobezsensownymblogu? Hmmm. Nie wiem. Zróbmy to tak: Każdy z nas jak dostaje prezent to pierwsze co myśli o tym co sam by dla siebie wybrał. Dostałem limonkową perfumę... Sam bym pewnie wybrał kokosową... Później dopiero zaczynamy się cieszyć z daru. Dlaczego? Bo przecież nikt nie zna nas tak dobrze jak my sami. Bardzo rzadko trafia się idealnie trafiony prezent, chyba, że zaciągniemy darczyńce do sklepu i dobitnie pokażemy mu palcem co chcemy. Inny przykład? Darmówki na różnych imprezach. Jesteśmy populacją, która lubi darmówki, bo po pierwsze nie trzeba za nie płacić, po drugie są darmowe, a po trzecie patrz punkt pierwszy. Ale zawsze trafi się ktoś komu nawet to nie wystarcza i chciałby jakąś inną darmówkę, którą sam by sobie dał jakby mógł.
  Ale "leje wodę" jakby to powiedziała moja nauczycielka od polskiego. Żeby was nie zanudzić kończę.

środa, 27 listopada 2013

Make up z profesjonalistkami

Cześć wam. Dzisiaj znowu będziemy czerpać inspiracje z youtube. Czy was też denerwują pięcio- dziesięciolatki, które kręcą coś w rodzaju: cześć wszystkim widzom. Dzisiaj, ponieważ dużo osób mnie o to prosiło, pokażę jak zrobić makijaż do pracy. Przepraszam do szkoły, bo jeszcze nie chodzę do pracy ( bo nie dorosłam do wysokości lady, czy noszenia aktówki ). Żeby nie przedłużać: to prosty, śliczny makijażyk dla każdego i zajmuje pięć minut blabla blabalba bla... Czy to nie denerwujące? Stój! Czy to normalne, żeby takie dziecko, bo dorosłym, czy nastolatkiem go raczej nikt nie nazwie, wiedziało, że na twarz można nakładać coś innego niż piasek z piaskownicy. Równie dobrze noworodek mógłby... serwować po internecie i pisać bloga o tym jak jego życie jest beznadziejne i że nikt go nie kocha, albo staruszek jeździć na deskorolce i znać na pamięć wszystkie profesjonalne tricki. Ja rozumiem jeżeli jakieś makijażystki chcą pokazać jak się malować, ale dzieciaki chcą po prostu zwrócić na siebie uwagę, bo kilka minut wcześniej mama wytłumaczyła jak poprawnie użyć błyszczyka.
Uwaga eksperyment:::

  Cześć wszystkim widzom. Dzisiaj pokaże wam super, świetny make up na plac zabaw. Wiecie o co chodzi. Przychodzi kolega, bo nie ma kogo ciągnąć za warkocze, a wy macie dylemat jak się umalować. W końcu idziemy na plac zabaw! Wcale nie będziemy tam pływać w piaskownicy i zjeżdżać na brzuchu ze zjeżdżalni. Ale zaczynajmy. BIerzemy najpierw eye-liner marki xxxx z rekomendacją firmy zzzzz. szur szur. Ok. Teraz cienie do powiek. Ja używam różowych, ale wy możecie użyć jakich chcecie na przykład malinowych, czy ciemnego różu. szur szur. Teraz puder. Ja używam zazwyczaj pędzla do malowania ścian, albo szpachla... Hmmm czekajcie. Chyba mój tata ma rozpylacz farby. Jest! szur szur ziuuuuu.. I już. Oto zdjęcia. Super nie:::

poniedziałek, 25 listopada 2013

Merry Christmas le listopad

Wow. W moim mieście dzisiaj przez około dwie minuty padał śnieg. Tak mały, że ledwo można go było zauważyć, ale i tak wszyscy wyglądali przez szyby. Trudno, że z takiej ilości nie dałoby się nawet ulepić gałki ze śniegu, ale ja oficjalnie czuję już zimę. No dobra, brakuje jeszcze reklam coca coli, które ja osobiście uwielbiam ( może dlatego, że na tych samochodach, czy czymś tam jest więcej dekoracji niż u mnie w domu i okolicy xd. Nie no dobra. W tym roku postanowiłam sama zająć się wystrojem i JUŻ obkleiłam dosłownie  wszystkie szyby naklejkami świątecznymi, żeby o nich nie zapomnieć. W bonusie poszły też szyby na moich drzwiach od pokoju. Nudziło mi się i zrobiłam też renifera z gliny. A tak poza tym to odradzam robienia skarpet na prezenty jeżeli chcecie uniknąć stworzenia w pokoju zapomnianej i ostro ciętej budżetowo fabryki dzianiny. W sklepie są po dwa, trzy złote ). Poza tym wszystko już było. Pisząc wszystko mam na myśli Kevina, który wszystkim już obrzydł, a i tak go oglądają z przyzwyczajenia i tradycji i oczywiście mandarynki, które u mnie są nieodłączne na Święta. Zawsze znajduje je pod choinką w prezentach od babci. No i czekam też na lodowiska. Ach wspomnienia. Jak pierwszy raz byłam na łyżwach to dwie godziny spędziłam ucząc się. Jeżeli przewracanie się i co sekundowe trzymanie barierki można nazwać uczeniem xd. Ale nie poddałam się i udało mi się pod koniec przejechać kilka metrów. Hhehe
  A co do filmów. Obejrzyjcie sobie film The Room, a jak nie chcecie oglądać to chociaż zerknijcie na Nostalgia Critic The Room. Mnie ten film załamał, ale dzięki niemu wiem, że niestety każdy może nakręcić film.............................................

czwartek, 21 listopada 2013

Critic, krytyk, kritikier, 評論家...

  Dzisiaj byłam u Pawła z Klaudią, Eweliną, Maćkiem i Michałem. Tak. Połowa, którzy będą to czytać pewnie nie będzie wiedzieć o kogo chodzi, ale mniejsza z typ. Chodzi  to, że mieliśmy niby pisać jakiś scenariusz. Ostatecznie skończyło się na tym, że najpierw tańczyliśmy na x-boxie, a potem Maciek puścił mi i Klaudii Nostalgia critic. Bardzo fajne :). Uśmiałyśmy się. Chodzi o to, że w internecie każdy próbuje zabłysnąć, a jaki jest najprostszy sposób? Rozśmieszyć i zainteresować widza, żeby wracał. Bardzo popularne jest kilka rodzai takich "popularsów", które mają tysiące, a nawet miliony wejść. Między innymi: let's play z gry, śmieszny filmik jak ktoś robi sobie krzywdę ( taaak. Teraz zrób sobie pokutę i pomyśl z ilu takich filmów miałeś bekę ), teledyski, które biją rekordy popularności, youtuberzy, którzy myślą, że robią fajne filmiki, bo dużo osób je ogląda, a wszyscy tak naprawdę się z nich śmieją ( taki tam mój blog hhahah - youtube wersja pisana ), oczywiście kotki <3, DIY, bo ludzie są mało kreatywni i wolą mieć wszystko na gotowca ( a dla tych co je robią "róbcie to dalej, bo macie talent ), ludzi, którzy zabawnymi komentarzami recenzują filmy i wiele innych. Dlaczego w naszych czasach najbardziej zabawne są dla nas rzeczy negatywne? Śmiejemy się z czyjegoś cierpienia, czy pomyłki, a osoby szukające popularności bez skrupułów to wykorzystują dając nam to pod własnym nazwiskiem, czy pseudonimem. Tak samo jest z muzyką. Im bardziej smutna i mroczna tym częściej ściągana i słuchana. Może dlatego nie jestem wrogo nastawiona do nowej piosenki Donatana "My Słowianie" i lubię oglądać let's play'e. Tak to się piszę? Nie ważne. Nie mówię oczywiście, że youtuberzy powinni przestać to robić, bo sama lubię oglądać takie filmy, ale nie pogardziłabym jeżeli zaczęto by robić też coś pozytywnego :) A na poprawę humoru sesja mojego kotała.



  Nie ma co. Robi się ze mnie filozof. Udziela mi się blog Pawła. 

środa, 20 listopada 2013

Wracamy po przerwie

Wiem, że długo nie pisałam. Winą tego jest to, że strasznie zawaliłam laptopa jakimiś śmieciami i mi się zaczął ciąć. Na mojej przeglądarce zaczęły mi się pojawiać znienawidzone "acces denied", a na drugiej wszystko ładowało się godzinę. Oczywiście nie zapomniałam o blogu. Na początku myślała, że blokuje mi się wszystko przez to, że mama odkryła mojego bloga. Taaaak niezbyt jej się spodobał tekst o gwałtach na księżniczkach...
 A tak poza tym co u mnie... napewno to, że miałam jechać do Zamościa z przyjaciółką, jej chłopakiem i Jasiem. Skończyło się na tym, że musiałam w tym czasie pojechać po kurtkę xd ( kupiłam płaszcz, który mój tata ochrzcił paltem, a moja przyjaciółka strojem grabarza ). Jasio, Kamil i Emilka pojechali sami przy czym po drodze pociąg uderzył w jakiś samochód.
  Byłam na filmie Gravity. Od razu przepraszam reżysera i aktorów, ale według mnie był strasznie... cichy. Tak. Idealne określenie. Przez początek filmu tylko rozmawiali w ciszy, a potem przez pół filmu główna bohaterka dyszała i jęczała. Mhhhm. Mój kolega się ze mną pokłócił, że to genialny film.
  Ominęło mnie pisanie o Święcie Zmarłych. Dużo się nie wydarzyło oprócz tego, że Emilce urodziły się trzy myszki ( nie cieszcie się xd Ich mamusia i tatuś je zjedli dzień później :'( ) Farbowałam też włosy na brązowo. Wcześniej farbowałam je na czerwono, ale wypłowiały i zrobiły się nijakie. Ostatecznie wyszedł mi kolor pod płaszczo -palto i brakowało mi tylko łopaty by iść na cmentarz.
  Moja koleżanka przyniosła ostatnio do szkoły całą reklamówkę czekolady. Powtarzam REKLAMÓWKĘ. Milkę. Matko jaka ona była dobra ( tak czułam te kilogramy, które mi przybywały... )
Dzień później dostałam od niej stożek czekolady. Tak duży, że Paweł, żeby wziąć kawałek musiał ją przecinać, bo walenie o ławkę nic nie dało.
  A tak poza tym to była u nas bójka. Zachowam czyja, żeby nie było, ale serio serio bójka w klasie.
  Zaczęłam chodzić na fitness z Klaudią i Emilką. Fajnie jest. No może poza tym, że ostatnio jak byłam z Klaudią i ćwiczyłam na bieżni to jakiś robotnik stanął pod oknem i się gapił z uśmiechem. Ja się tak na niego gapię, a on się cieszy. Wyglądał jak pedofil.Potem było ich już dwóch. Najlepsze, że na koniec przyszło ich pięciu i wszyscy się gapili. Zbiorowo. Miałam z tego taką bekę, że o mało nie spadłam z bieżni. Zwłaszcza, że ten typek mnie przedrzeźniał i mało brakowało, a przyłożyłby nos do szyby i się ślinił. Wspominam, że miał około 40 lat.
  Na koniec miałam próbne testy. Nie będę się chwalić ocenami, bo nie ma czym xd.
  No i zrobiłam sb buty. Wydałam tylko 28 zł na tenisówki. Macie zdjęcia ;)
PS; Wróciłam. Wszyscy blogerzy mogą wznawiać działalność.